Przeciągnełam się na łóżku i poczułam ciężar na swoim ciele. Otworzyłam zaspane oczy i zobaczyłam Nialla. Słodko uśmiechał się przez sen z głową na moim brzuchu. Powoli i jak najciszej zeszłam z łóżka. Zbiegłam na dół do kuchni i znalazłam kartkę na blacie. Wziełam ją do ręki i przeczytałam.
"Musiałam iść do pracy. Zrobiłam dla was kanapki i herbate, ale spaliście jak
kamień i nie chciałam was budzić. Mama xoxo"
Usmiechnełam się sama do siebie. Z lodówki wyjełam talerz kanapek i położyłam na stole. Zaparzyrzałam do dwóch kubków herbaty i poszłam obudzić blondyna. Weszłam cicho do pokoju i usiadłam obok śpiącego Nialla. Zaczełam go lekko szturchać i dźgać po brzuchu. Żadnej reakcji od jego strony.
-Niall, śniadanie.-nachyliłam się nad nim i wyszeptałam mu do ucha.Popatrzyłam na niego.-Zaraz mój czołg wyląduje na tobie i się obudzisz.-powiedziałam głośniej. Niall parsknął śmiechem i spojrzał na mnie.-Wiedziałam, że nie śpisz.Wstałam, ręce oparłam na biodrach i patrzylam na niego.
-Nie, ja się dopiero teraz obudziłem.-uśmiechnął się promiennie w moim kierunku. Wyciągnął ręce w moją stronę. Spojrzałam na niego dziwnym wzrokiem. Niall westchnął. Objął mnie rękami w pasie i pociągnął do siebie. Trzymał mnie tak mocno, aż zabrakło mi tchu.
-Chciałem się przywitać.-wymruczał mi do ucha. W brzuchu poczułam mało znane mi uczucie-motylki. Wyrwałam się z jego ramion i wstalam.
-Śniadanie czeka, chodź.-powiedziałam i wyszłam z pokoju. Usiadłam przy stole i zajadałam się pysznymi kanapkami, co chwile popijając herbate. Po kilku minutach dołączył do mnie Horan. Gdy zjedliśmy wszystko, talerze włożyłam do zmywarki. Oparłam się o blat i przypatrywałam się blondynkowi.
-Jaką wczoraj mieliście próbe?-zapytałam po chwili.
-W niedziele mamy koncert, a następnego dnia jedziemy w trasę do USA.-odparł smutno.-Miesiąc nas nie będzie, później cały sierpień mamy wolny.
-Nie smutaj blondynku.-podeszłam do niego i poczochrałam go po włosach.
-Wolę jak będziesz do mnie mówiła.. Niallerku, Niallku, Nialler..-zaczął wymieniać.
-A ja wolę do ciebie mówić blondynek.-uśmiechnełam się szeroko.
-Nieee, masz do mnie tak nie mówić.-odparł poważnie.
Zauważyłam jak Niall próbuje być poważny, ale jego kąciki ust co chwile się podnosiły, by się uśmiechnąl.
-Blondynek, blondyneeeeeeeeeeeeeeeeeeeek.-przeciągnełam. Popatrzyłam na niego i jak torpeda uciekłam na górę. Usłyszałam za sobą śmiech Nialla i przyspieszyłam. Goniliśmy się po CAŁYM domu dobre 30 minut. Nie mogłam złapać oddechu. Rzuciłam się na kanapę, cieżko dysząc. Po chwili obok mnie znalazł się Horan. Usiadł na mnie okrakiem i złapał za ręce.
-Zmęczona co? Przeproś za tego blondynka albo pożałujesz.-zaśmiał się.
-Bloondynku kochany, ale ja uwielbiam do ciebie tak mówic.-zrobiłam sweet minę i spojrzałam na niego.
-No to mam pomysł.-zaklaskał w dłonie i wstał ze mnie. Nim się spostrzegłam, byłam na ramieniu blondyna. Trzymał mnie za nogi, a ja łaskotałam go po plecach. Dzięki temu Horan wpadł raz na ścianę, a drugi w szybę. Musiało bolec. Ale przynajmniej dowiedziałam się o jego drugim czułym miejscu. Chłopak znalazł drzwi prowadzące na tył domu. Znajdował się tam okragły basen, kilka leżaków, drewniana altanka.. BASEN! Spróbowałam się wyrwać, ale nic z tego.
-Przepraszam Niallerku, już nie będę.-krzyczałam.
Niall podszedł do basenu i wrzucił mnie do wody. Złapałam za jego ręke i pociągnełam. Chlapaliśmy się, topiliśmy i wygłupialiśmy. Z uśmiechem na twarzy wyszliśmy z basenu i mokrzy weszliśmy do domu. W szafie znalazłam największe spodnie dresowe i koszulkę dla chłopaka. Dałam mu ciuchy, po czym wszedł do łazienki. Wyjelam z szafy szare dresy i białą bokserkę. Przebrałam się w łazience na dole i wysuszyłam włosy. Mokre ciuchy odłożyłam na kaloryfer. Blondyna znalazłam w kuchni. Szukał czegoś z lodówce.
-Co szukasz?-zapytałam, siadając na blacie.
-Już mam.-uśmiechnął się do mnie i pomachał mi przed nosem butelką mleka.-Co powiesz na gofry?
Przytaknełam mu i pomogłam w robieniu ciasta. Pomijając, że zbił dwa jajka i wylał mleko to jest świetnym kucharzem. Po całej kuchni biegał i rzucał mąką, tłumacząc się że jest czarodziejem. Godzinę później najedzeni siedzieliśmy przy stole.
-Chodź, pooglądamy jakiś film.-wstał i ruszył do salonu.
Wziełam z blatu pojemnik bitej śmietany i pobiegłam za nim. Usiadłam obok niego i przypatrywałam mu sie.
-Chcesz bitą śmietane?-zapytałam z uśmiechem na twarzy.
-No jasne.-odpowiedział i otworzył szeroko buzię. Nacisnełam na przycisk i cała zawartość pojemnika wylądowała na twarzy Horana.
-Nie ma już.-potrząsnełam pojemnikiem. Niall wziął do ręki bitą śmietane i rozmasował na mojej twarzy. Nie byłam mu dłużna.Wziełam ze stolika słoik nutelli, nałożyłam krem na palec wskazujący i uśmiechnełam się słodko do Nialla. Na lewym policzku narysowałam mu trzy linie poziome, a na drugim uśmiechniętą buźkę. Blondyn zabrał mi słoik i zrobił to co ja. Napisał mi coś na czole, nosie i policzkach. Pobiegłam do przedpokoju, zobaczyć się w lustrze. Na czole napisane było "I ♥Niallerek", na nosie wielka kropka, a na policzkach wąsy kota. Parsknełam głośnym śmiechem. Niall do mnie dołączył i turlaliśmy się po podłodze ze śmiechu. Nagle wpadł mi do głowy świetny pomysł. Zostawiłam rozbawionego chłopaka i
wbiegłam po schodach do swojego pokoju. Z szafki wygrzebałam mój aparat Canon. Uśmiechnełam się sama do siebie i zeszłam na dół.
-Uwiecznimy to jakoś?-zapytałam Nialla, machając aparatem.
-Ale ja jestem fotografem.-zabrał mi sprzęt i uciekł do salonu. Poszłam za nim, omijając bitą śmietanę i nutelle na podłodze. Usiadłam obok chłopaka i robiliśmy sobie sweeeet fotki. Strzelaliśmy gupie miny, śmialiśmy się, przytulaliśmy. A nawet raz Niall pocałował mnie w policzek. Po skończonej "profesjonalnej sesji" odłożyłam aparat na stół i pobiegliśmy na górę do łazienki się umyć.
-Mogę?-spytałam chłopaka, mocząc ręce i przystawiając do jego twarzy. Uśmiechnął się szerzej i kiwnął głową. Przycisnełam do jego buźki swoje ręce i masowałam. Cała nutella zeszła i był prawie czysty, oprócz bitej śmietany we włosach.
-Słyszałaś?-spytał nagle. Popatrzyłam na niego krzywo.
-Nie.-odpowiedziałam krótko, myjąc twarz. Usłyszałam dzwiek tłuczonego szkła. Wytarłam twarz ręcznikiem i spojrzałam na chłopaka-Mama mówiła, że wróci wieczorem.
-Zejdziemy na dół i zobaczymy czy to złodziej. Jakby co to atakujemy.-odparł. Złapał za szczotkę klozetową i powolnym krokiem wyszedł z łazienki. Szłam tuż za nim.
-Serio? Twoim narzedziem zbrodni jest szczotka klozetowa?-spytałam cicho, śmiejąc się pod nosem. Wyjełam telefon z tylnej kieszeni moich spodni i zrobiłam mu zdjęcie.
-Cicho.-syknął. Złapał mnie za ręke i pociągnął. Schodziliśmy cicho po schodach, zostało tylko kilka schodków i spotkanie ze złodziejem w cztery oczy, no dobra w sześć oczy. Dziwnie brzmi.
Na trzecim schodku lezała mega kanapka z majonezem, nie wnikam jak się tu znalazła. Chciałam zawiadomić o tym Nialla, ale było już za poźno. Wdepnął na nią i spadł z ostatnich schodków. Ja bym jakoś uszła z życiem, ale blondyn ciągle trzymał moją ręke. Runeliśmy z hukiem na ziemię.
Hej, na moim blogu pojawił się nowy rozdział! Liczę na komentarz <3 http://na-scenie-marzen.blogspot.com
OdpowiedzUsuńTwoje opowiadanie jest genialne!
OdpowiedzUsuńMożesz uznać to za dziwne, że w sierpniu komentuję jak ten post był w marcu, ale dopiero niedawno na niego natrafiłam i przeczytałam wszystko ciurkiem i Twoje opowiadanie jest naprawdę super!
Szkoda, że już nic nie dodajesz, ale i tak na wszelki wypadek zaobserwowałam Twojego bloga xP.
middle-of-my-heart.blogspot.com