" Kochanie, przenocuje w firmie, bo rano jest licytacja o nią. W lodówce są naleśniki. Kocham cię, Mama "
Super. Moja bransoletka, która przynosi mi szczęście, niestety się zepsuła. Niebo strasznie pociemniało i pojawiały się na nim gwiazdy. Robiło się coraz zimniej. Oparła brodę o kolana i objełam nogi. Chyba będe musiała iść do jakiegoś hotelu albo coś.
-Hej, moze w czymś pomoc?- usłyszałam krzyk chłopaka. Podniosłam głowę i rozpoznałam tego samego blondyna co znalazł mój portfel. Stał obok latarni, więc dokładnie mu się przyjrzałam. Ciemna bluza, rozpięta do połowy i jasne spodnie. Wszedł na posesję i podszedł do mnie.
-Jakbyś mógł wyczarować klucze do mojego domu, to bybyło super.- odpowiedziałam cicho.
-Niestety, nie dostałem listu z Hogwartu i nie posiadam żadnych mocy.- zaśmiał się blondyn.
Zauważył, że się trzęsę z zimna. Ściągnął swoją bluzę i założył mi ją na ramiona. Klęknął obok mnie i objął ramieniem. Od razu się od niego odsunęłam. Miałam lekki wstręt do facetów przez byłego chłopaka. Blondyn się speszył i wstał.
-Tak wgl to jestem Niall.-
uśmiechnął się do mnie lekko.
-Clara. – odpowiedziałam krótko.
-Więc gdzie będziesz nocować?-
zapytał, przerywając ciszę.
-Pójdę do hotelu.
-Jeśli chcesz możesz u nas
przenocować. Chłopaki na pewno nie będą mieli nic przeciwko.- rzekł i popatrzył
na mnie.
-Nie chcę się narzucać…
-Nie będziesz. No nie daj się
prosić. Wyśpisz się i wrócisz do domu.- nalegał.
-Dobra, ale muszę wam się czymś
odwdzięczyć.- powiedziałam, wstając.
Poprawiłam bluze Nialla na
ramionach i szłam za nim. Przeszliśmy przez pustą drogę, mineliśmy kilka domów
i weszliśmy na ich posesję.
-Piękny dom.- powiedziałam do
blondyna. Uśmiechnął się do mnie , złapał mnie za nadgarstek i pociągnął do
drzwi. Wyrwałam ręke z jego uścisku i spuściłam głowę w dół. Na pewno już sobie
pomyślał, jaka to ja jestem dziwaczka, że nawet boję się dotknąć jego ręki. A
niech sobie tak myśli, nie zna mnie. Książki nie ocenia się po okładce.
Chłopak przepuścił mnie w
drzwiach i znalazłam się w dużym przedpokoju. Ściągnełam trampki i poszłam za
blondynem. Zaprowadził mnie do wielkiego salonu, podobnego do mojego. Na
kanapach siedziała reszta zespołu i ich dziewczyny. Niall odchrząknął i wszyscy
spojrzeli na mnie.
-To jest Clara. Przenocuje u
nas.- powiedział niepewnie.
Wszyscy wstali i podeszli do
nas. Najpierw przywitałam się z Danielle, Eleanor i Perrie. Uściskały mnie, co
mnie bardzo zdziwiło i podeszły do Nialla.
-Nareszcie Niall znalazłeś
sobie fajną dziewczynę.- powiedziała uśmiechnięta Eleanor.
-Nie jesteśmy razem.- wyjąkał
speszony blondyn. Słodko się zarumienił i spuścił głowę w dół. Dalszego rozwoju
akcji i nie widziałam, bo Harry podszedł do mnie i mnie przytulił. Czułam się
niekomfortowo w takiej pozycji. Poźniej podszedł Liam, Zayn i Louis. Podali mi
rękę i lekko uściskali. Gdy się już przywitaliśmy, Niall zawołał mnie, żebym za
nim poszła. Weszliśmy po krętych schodach na górę i Niall otworzył drugie drzwi
od lewej. Zorientowałam się, że to jego pokój. Był pomalowany na zielono-biały
kolor, w kącie stały na stojakach trzy gitary. Na środku duże dwuosobowe łóżku,
pościel w uśmiechnięte kanapki i trzy poduszki w kształcie hot-doga. Ten
chłopak naprawde kocha jedzenie. Zniknął gdzieś za ścianą, a ja usiadłam na
białej kanapie przy oknie. Niall przyszedł z ciuchami dla mnie. Podał mi je i
zaprowadził do łazienki. Zamknełam drzwi na klucz i rozebrałam się. Najpierw
wcisnęłam się w szare dresy, które były dla mnie idealne, później założyłam
białą koszulkę z napisem „I love Ireland”. Czyżby on też kochał Irlandię tak
jak ja? Wziełam do ręki swoje ciuchy i otworzyłam drzwi. Momentalnie się
odwróciłam.
-Przepraszam..- wymamrotałam.
Niall stał przed łóżkiem w samych dresach bez koszulki.
-Już możesz, mam na sobie
koszulkę.- zaśmiał się. Uśmiechnełam się do niego lekko i położyłam ubrania na
kanapie.- Chcesz iść spać czy wolisz iść na dół na maraton filmowy?
-Wolę to drugie.-
odpowiedziałam.
Zbiegliśmy na dół do salonu.
Usiadłam na fotelu, a Niall naprzeciwko mnie. Louis przyszedł z dwoma butelkami
wódki i colą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz