-Clara, napijesz się z nami?- zapytał Louis. Pokiwałam głowa i podał mi kieliszek. Zayn polewał wszystkim, przez co miałam całe ręce w alkoholu. Tłumaczył się, że jest ślepy na jedno oko, choć dobrze wiedzieliśmy, że jest już pijany. Wypiliśmy jedną kolejkę, drugą, trzecią i tak dalej. Usiadłam obok dziewczyn i gadałyśmy na różne tematy. Od razu bardzo je polubiłam.
-Harruś, chodz idziemy szukać
nemo.- usłyszałam krzyk Louisa. Stał w drzwiach łazienki i machał rękami, żeby
przyszedł. Harry w podskokach znalazł się obok Lou.
-Dla ciebie wszystko kochanie.-
przyssał się do jego policzka i wszedł w głąb łazienki. Wybuchneliśmy
niepohamowanym smiechem. Tarzaliśmy się ze śmiechy dobre 15 minut. Gdy się
uspokoiliśmy, Danielle otworzyła drzwi do łazienki i wszyscy do niej weszliśmy.
Chłopaki w bokserkach „pływali” w wannie, krzycząc co chwile „Gdzie jest Nemo?”
lub „Haziątko, on się utopił”. Lou miał założone na nogach płetwy, a Harry
wielkie okulary narciarskie. Nie mogłam wytrzymać ze śmiechu. Przyłożyłam ręke do
buzi, by przestać się śmiać.
-To poważna sprawa. –
powiedział Louis, patrząc na nas groźnie.
-Kochanie, ale Nemo nie utonął.
Ryby nie toną. Pewnie w kiblu go spuściłeś i leży gdzieś w ściekach.- odparła
Eleanor ze śmiechem.
-Dobra, w dupie mam tego Nema.
Zmęczyłem się tym pływanie, idę spać.- wyszedł z wanny Harry i chwiejny krokiem
ruszył do swojego pokoju. Ze śmiechem wszyscy wyszliśmy z pomieszczenia,
została tylko Eleanor, która próbowała wyciągnąc Lou z wanny. Zakochane parki
pobiegły do swoich pokojów i zostałam sama z blondynem. Usiadłam po turecku na
kanapie, a on obok mnie. Wypiłam kieliszek wódki i oparłam się o oparcie
kanapy.
-Mogę się coś ciebie spytać?-
spytał Niall, patrząc na mnie. Kiwnełam głową i spojrzałam w jego niebieskie
oczy.-Dlaczego się tak przestrszyłas przed twoim domem jak cię objąłem?-To wszystko przez mojego byłego chłopaka. Ale nie gadajmy o mnie. Skąd pochodzisz?- zapytałam. Przekręciłam się w stronę Nialla i teraz patrzyliśmy sobie prosto w oczy.
-Z Irlandii. A ty?
-Serio? Ja też.- przybiłam z nim piątkę i uśmiechnęłam się. Odwróciłam głowę i zobaczyłam Eleanor z Lou, którzy wchodzili na góre po schodach. Niall zaczął opowiadać mi o swoim dzieciństwie, o rodzinie, o występach w X-Factor. Nie byłam mu dłużna, tez mu opowiedziałam o mnie gdy byłam mała. Nie wspomniałam tylko o tańcu, gitarze i o Will’u. Sama nie wiem dlaczego się tak przed nim otworzyłam, ale było mi miło, nareszcie mogłam sie komuś wyżalic. Znaliśmy się dopiero kilka godzin, ale czułam się tak jakbyśmy byli starymi przyjaciółmi z dzieciństwa, którzy po kilku latach się spotkali. Śmialiśmy się, wygłupialiśmy.
-A teraz mi opisz chłopaków.- powiedziałam, uśmiechając się do niego.
-Hmm. – zamyslił się.- Harry zawsze rano paraduje nago po domu, Louis biega po całym domu i krzyczy, ze króliki go Gonia i chca ukraść mu marchewki, Liam jest z nas najbardziej rozsądny, ale prawie codziennie ogląda Toy Story, Zayn potrafi przesiedzieć przed lusterkiem cały dzień, no i ja lubię dużo jeść.
Niall kiedy mnie zobaczył turlająco po podłodze ze śmiechu, nie mógł wytrzymać i śmiał się ze mnie w niebo głosy.
-Idź w końcu spać gamonie.- usłyszałam krzyk z góry.
-Jutro nie żyjecie.- kolejny krzyk chłopaków. Nie chcieliśmy narażać swojego życia, wiec powoli się uspokoiliśmy. Pożegnałam się z blondynem i poszłam na góre do jego pokoju. Rzuciłam się na łóżko i odpłynęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz