środa, 20 lutego 2013

five

Całą drogę przeszliśmy w ciszy.Dopiero przed moim domem, Niall się odezwał.
-Co dzisiaj robisz?- zapytał, patrząc na mnie.
-Planuje siedzieć przed telewizorem, jeść żelki i nudzić się.- odpowiedziałam mu.
-A mogę  do ciebie wpaść po południu? Za godzinę mamy próbę, wiec mógbym przyjść koło 13.- powiedział. Zrobił słodką minę i patrzyl na mnie.-Kupię żelki.-poruszył śmiesznie brwiami. Zaśmiałam się i zmierzwiłam swoje włosy.
-No dobra.
-A podasz mi swój numer, jakbym się spoźnił to napisałbym.- uśmiechnął się do mnie. Wyciągnął swój telefon i go podał.
Szybko wpisałam mu swój numer i podpisałam go swoim imieniem dodajac przy tym uśmiechniętą buźkę.-Muszę lecieć. Pa.- pomachałam mu ręką i weszłam na swoją posesje. Z bananem na twarzy weszłam do domu. Ściągnełam trampki i poszłam do kuchni. Zauważyłam moją mame, która czytała gazetę. Podeszłam do lodówki i wyjełam sok bananowy. Spojrzałam
przez mamy ramię co czyta. Coś tu nie grało. Złapałam za gazetę, odwróciłam ją o 180 stopni i podałam mamie.
-Teraz czytaj.- powiedziałam z ironią.- Podglądałaś mnie?
-Nie, tylko raz spojrzałam i tyle.- tłumaczyła się.
Głośno westchnełam i usiadłam na krześle, pijąc sok.
-U niego nocowałaś?- spytała, przerywając ciszę.Kiwnełam głową.- Ładny ten chłopak. Jak ma na imię? Fajny jest? Co lubi jeść?
-Mamoooo.- jęknełam.
-Tak tylko pytam przecież.- uśmiechneła się do mnie.- Spotkasz się z nim dzisiaj?
Zwariować można. Nie miałam chłopaka przez trzy lata i gdy pogadam z jakimś przez chwilę to już wydarzenie roku. Dobra, może i dawno nie spotykałam się z chłopakami, ale po co to tak przyżywać.
-Tak spotykam się dzisiaj z nim, przyjdzie do mnie.- odpowiedziałam. Odłożyłam sok i spojrzałam na mamę.
-No to już ruszaj się, jedziemy na zakupy.- krzykneła. Wybiegła z kuchni, prawie się przewracając o własne nogi.
Zachowuje się gorzej niż zbuntowana nastolatka. Ale co poradzić, korzysta z życia. Ma dopiero 36 lat i jest bardzo ładna.Weszłam do swojego pokoju i przebrałam się w jakieś ciuchy. Umyłam ząbki, pomalowałam rzęsy i zeszłam na dół. Ubierając
czarnę trampki, mama wyszła z domju, krzycząc żebym zamkneła drzwi. Założyłam torbę na ramie, wziełam do ręki klucze i dokładnie zamknełam drzwi. Moja mama wyjechała granatowym samochodzem z garażu. Wsiadłam do niego i zapiełam pasy.
Gdy dojechałyśmy do centrum, mama od razu pociągneła mnie za rękę i zaprowadziła jak mała dziewczynke do sklepu z ubraniami.Chodziłyśmy od sklepu do sklepu. Mama ciągle mi podawała masę bluzek i spodenek. Po trzech godzinach moja mama NARESZCIE
się zmęczyła i powiedziała, że musimy iść na kawę. Torebki z zakupami wpakowałyśmy do samochodu. Pokazałam mamie pierwsza lepszą kawiarni i do niej weszłyśmy. Usiadłyśmy przy wolnym stoliku obok okna. Zamówiłam dla siebie kakałko z
bitą śmietaną, a mama zwykła kawę.
-Jak tam firma? Sprzedana?- zapytałam. Napiłam się gorącego napoju i tego pożałowałam. Poparzyłam sobie język i omal nie rozlałam napoja na swoje spodnie. Z torby wyjełam małą butelkę wody i się napiłam. Moja mama patrzyła się na to wszystko i głosno się zaśmiała.
-Sprzedana. A wiesz, że zatrudnili mnie jako dziennikara w firmie. Będę pisała artykuły o modzie do popularnej gazety, ale nie pamiętam jak się nazywała.-powiedziała. Upiła łyk kawy i spojrzała na mnie.- W gazecie czytałam, że w sobotę zaczynają się castingi do programu You Can Dance.
-Mamo mówiłam ci tyle razy, że już z tym skończyłam. W Londynie chce zacząć nowe życie, bez tańca.- powiedziałam pewnie.
-Ale dlaczego nie spróbujesz? Napewno byś daleko zaszła w tym programie. Chcesz stracić 9 lat nauki tańca? Dobrze wiesz, że świetnie tańczysz i ten chłopak, u którego nocowałaś, napewno by się ucieszył.
-Niall nie wie, że tańcze i lepiej będzie jak się nie dowie. Nie zgłoszę się do tego głupiego programu.- odpowiedziałam stanowczo. Wypiłam do końca kakao. Założyłam na ramię torbę i podniosłam sie.- Będę czekać przy samochodzie.
Pchnełam drzwi i wyszłam z kawiarni. Wiem, że chce dla mnie dobrze, ale niech w końcu zrozumie, że przestałam tańczyć. Wkurzona, oparłam się o maskę samochodu i czekałam na mamę.Po kilku minutach wyszła z kawiarni.
-Przepraszam kochanie.- podeszła do mnie i mocno przytuliła. Odwzajemniłam jej uścisk.


_____________________________________________

 Jeżeli czytasz mojego bloga, skomentuj. Każdy komentarz jest dla mnie ważny. Bo nie mam pojęcia czy pisać dalej, czy w ogóle komuś się to podoba. Narazie tyle. Do zobaczenia. ^^



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz